Świetnie bawiły się serfując. Przynajmniej w przypadku Mai... Laura jeszcze się uczyła i nie szło jej dobrze.
-Dziewczyno, mieszkasz w Los Angeles i nie umiesz serfować?- dziwiła się brunetka.
-No tak jakby... Nie przepadam za wodą-mówiła próbując ukryć uczucie. Spuściła głowę.
-Boisz się wody?-spytała, na co dziewczyna nieśmiało pokiwała głową.
-Tak...Wstydziłam się przyznać, ale nie koniecznie przepadam za wodą.
-Nic się nie stało-uśmiechnęła się- Ja i mój kolega bardzo często surfujemy i na pewno on ci pomoże. Już pomógł kilku osobom przezwyciężyć ten lęk-wzięła ją za rękę. Była inną Laurą niż ta motocyklistka z East High. Nie wiedziała co tak na nią działało.
***
-Rydel mam pomysł-mówiła Scarlett.
-Słucham-odpowiedziała blondynka.
-A może odłożymy ten bal na koniec roku bądź wiosnę? Wiesz, organizacja szwankuje, wszyscy mają tego dość.
Tak naprawdę myślała o Lau. Chciała, by przyjaciółka chociaż raz pojawiła się na jakiejś szkolnej imprezie, choć widziała, że to nie w jej stylu Nie wiedziała jak, ale chciała wszystko opóźnić, aby Marano mogła iść na bal, lecz od kiedy wyjechała pisały tylko kilka razy. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Nie odzywała się do reszty. Była jeszcze bardziej nieobecna niż zwykle, a Sky nie wiedziała jak jej pomóc.
***
-Dobra, chłopaki koniec!-krzyknął trener.
Właśnie skończył się trening koszykówki, na którym obecni byli Ryland i jego koledzy. Wybiegli z sali gimnastycznej i szybko skierowali się w stronę pryszniców. Po ogarnięciu się wyszli, a kapitan opuścił salę ostatni. Trener Dods wcześniej zrobił to samo i kazał Lynchowi zamknąć pomieszczenie. Brunet zabierał się za wykonywanie polecenia, w czym przeszkodził mu nowy uczeń. Był to wysoki brunet, znajomy Scarlett.
-Cześć. Ty jesteś Ryland, kapitan drużyny, prawda?-spytał z promiennym uśmiechem.
-To ja. A tak w ogóle to hej- oznajmił z radością RyRy.
-Nie potrzebujesz kogoś nowego? Bo wiesz, ja w poprzedniej szkole byłem kapitanem i chciałbym kontynuować pasję tu- mówił bardzo nieśmiało.
-Słuchaj, u nas jest pełny skład, ale jeśli chcesz i będziesz dobrze grać to może będziesz rezerwowym.
-Dzięki. To kiedy mogę przyjść na jakieś eliminacje?-spytał Shawn.
-Dam ci znać kiedyś. Shawn, tak?-na słowa kapitana chłopak pokiwał głową potwierdzając.
-Okej, dzięki.
***
Białe pomieszczenie. Bardziej przypominało jakąś otchłań. Nie wiedziała jak to opisać. Stała mniej więcej po środku. Otaczało ją idealnie ustawione grono blondynów.
-Ile was tu jest? Jestem w piekle?-krzyknęła przerażona.
-Jeszcze nie, Marano- odrzekł ubrany w koszulę w kratę i okulary Ross.
-Co ja tu w ogóle robię?-zadała kolejne pytanie.
-Teoretyczne przebywasz tu-odrzekła przebrana za chemika postać przewodniczącego.
-Okej, Rossowie, powiedzcie mi w jakim celu tu przebywam-zachęciła.
-O nic nie pytaj, a porozmawiaj z każdym z nas-polecił znów ten w koszuli.
-Dobra, cześć-podała rękę blondynowi w skórzanej kurtce. Nie wiedziała jak, ale przez ten gest jej ubranie również zamieniło się na takie.
Rozmawiała z kilkonastoma po kolei. Ross buntownik, od którego zaczęła, Ross imprezowicz, nieśmiały Ross, kujon Ross, miły Ross i wiele, wiele innych. Niektórzy byli sympatyczni, a z jakimiś nie potrafiła odnaleźć wspólnego języka. Nie rozumiała tego, że w tym idiocie jest jednak coś ludzkiego. Nie przejmowała się, że to nie prawdziwy Lynch. Po prostu ogarnęło ją zaskoczenie.
________________________________________________________________
Witam państwa! Zbliżają się wakacje, a wiecie co się z tym wiąże? Będę miała czas do pisania i rozkręcę trochę akcję. Kto też się meeega jara jak ja?
poniedziałek, 20 czerwca 2016
niedziela, 29 maja 2016
Rozdział 14
Zrobił to co zawsze, czyli upadł na swoje łóżko. Był późny wieczór i miał ochotę przestać być przewodniczącym, człowiek odpowiedzialnym, Rossem. Wszystko zaczęło się walić. Nie obwiniał o to samej Laury, ale jej nieobecność. Musiał słuchać rozżaleń Sharpey, że motocykliści nie mają gustu i zepsują całą imprezę. Przygotowania również nie szły zbyt dobrze, więc zdecydowali znów przesunąć termin balu. Odczuwał dziwne uczucie. Zawsze chodził tam sam, ale w tym roku zapragnął towarzystwa. Nie wiedział tylko, kogo może zaprosić. Laura była zbyt denerwująca, Sharpey irytująca, a reszta dziewczyn miała już kogoś. Przeszło mu przez myśl tylko jedno. Weźmie dziewczynę z młodszej klasy. Jego spokój przerwała siostra głośnym krzykiem:
-Rocky! Ross! Riker! Ryland!- niezwłocznie postanowił się zwlec z łóżka.
-Co chcesz?- jego bracia też już byli na klatce schodowej i najstarszy zadawał pytanie.
-Zbierać tyłki, bo idziemy na pizzę-ogłosiła dziewczyna.
-Rydel...-jęknął Ross.
-Nie ma Rydel, tylko się rusz-śmiała się.
-No, ale ja nie chce!- krzyknął i wrócił do pokoju zamykając drzwi.
Rydel zaczęła płakać.
***
-Córciu, czemu nigdzie nie wychodzisz? Martwię się o ciebie.
-Mamo, nie mam tu motora, jestem uziemiona-wyjaśniła jakby to było oczywiste.
-No, ale Lau... Może my ci jakoś załatwimy ten motor-zaproponowała uśmiechając się.
-Naprawdę? Dziękuję!-podniosła się aby przytulić kobietę.
-Pomyślałam, że mogłabyś wyjść na plażę.
-To nie taki zły pomysł, ale nie mam towarzystwa- stwierdziła córka.
-Oj, to może kogoś poznasz?
-No ok-powiedziała pod nosem wstając.
Ubrana i spakowana ruszyła w kierunku pobliskiej plaży. Oczywiście przez kilka minut drogi cały czas miała słuchawki w uszach słuchając ulubionych piosenek. Gdy dotarła na miejsce rozłożyła leżak i postanowiła dalej słuchać muzyki opalając się. Po kilku godzinach leżenia ktoś zasłonił jej światło słoneczne. Otworzyła oczy, które wcześniej zamknęła.
-Laura?-spytała brunetka z deską surfingową w ramionach.
-Maia!-krzyknęła z uśmiechem wstając. Chciała przytulić dziewczynę.
-Co ty tu robisz?
-Przyjechałam na trochę. Chciałam odpocząć od problemów-wyjaśniła wskazując na leżak obok, aby Australijka spoczęła.
-Uuu, to źle-powiedziała przejęta.
-Nie musisz mi współczuć. Poradzę sobie- powiedziała z uśmiechem.-Widzę, że zaczęłaś już sezon?- wskazała na deskę opartą o piach.
-Tak, mega się za tym stęskniłam. Tak jak za tobą!-przyznała.
-Ja też, haha.
-A co do deski to ci coś obiecałam, ale w tamte wakacje nie chciałaś. Jak masz czas, to nauczę cię surfować!- postanowiła Maia.
-Nie, lepiej nie- zaśmiała się.
-Oj, będzie dobrze! Chodź!-pociągnęła ją.
***
-Ross ostatnio dziwnie się zachowuje. Nie chciał iść z nami na pizzę, buntuje się- zwierzał się Riker.
-Może się czymś przejmuje?-spytała Vanessa.
-Ale tak jest od kiedy Laura wyjechała-zauważył blondyn.
-Wykluczam opcję, że za nią tęskni.
-Może coś się stało?
-Nie wiem...
________________________________________________________________
Hello :D Zebrałam się i chyba wracam do pisania tego :D Może uda mi się jakoś skończyć jeszcze w tym roku. Taką mam nadzieję. Nie mogłam się powstrzymać przed dodaniem Maiki :) Laia jako friendship goal? Przekonacie się sami :*
-Rocky! Ross! Riker! Ryland!- niezwłocznie postanowił się zwlec z łóżka.
-Co chcesz?- jego bracia też już byli na klatce schodowej i najstarszy zadawał pytanie.
-Zbierać tyłki, bo idziemy na pizzę-ogłosiła dziewczyna.
-Rydel...-jęknął Ross.
-Nie ma Rydel, tylko się rusz-śmiała się.
-No, ale ja nie chce!- krzyknął i wrócił do pokoju zamykając drzwi.
Rydel zaczęła płakać.
***
-Córciu, czemu nigdzie nie wychodzisz? Martwię się o ciebie.
-Mamo, nie mam tu motora, jestem uziemiona-wyjaśniła jakby to było oczywiste.
-No, ale Lau... Może my ci jakoś załatwimy ten motor-zaproponowała uśmiechając się.
-Naprawdę? Dziękuję!-podniosła się aby przytulić kobietę.
-Pomyślałam, że mogłabyś wyjść na plażę.
-To nie taki zły pomysł, ale nie mam towarzystwa- stwierdziła córka.
-Oj, to może kogoś poznasz?
-No ok-powiedziała pod nosem wstając.
Ubrana i spakowana ruszyła w kierunku pobliskiej plaży. Oczywiście przez kilka minut drogi cały czas miała słuchawki w uszach słuchając ulubionych piosenek. Gdy dotarła na miejsce rozłożyła leżak i postanowiła dalej słuchać muzyki opalając się. Po kilku godzinach leżenia ktoś zasłonił jej światło słoneczne. Otworzyła oczy, które wcześniej zamknęła.
-Laura?-spytała brunetka z deską surfingową w ramionach.
-Maia!-krzyknęła z uśmiechem wstając. Chciała przytulić dziewczynę.
-Co ty tu robisz?
-Przyjechałam na trochę. Chciałam odpocząć od problemów-wyjaśniła wskazując na leżak obok, aby Australijka spoczęła.
-Uuu, to źle-powiedziała przejęta.
-Nie musisz mi współczuć. Poradzę sobie- powiedziała z uśmiechem.-Widzę, że zaczęłaś już sezon?- wskazała na deskę opartą o piach.
-Tak, mega się za tym stęskniłam. Tak jak za tobą!-przyznała.
-Ja też, haha.
-A co do deski to ci coś obiecałam, ale w tamte wakacje nie chciałaś. Jak masz czas, to nauczę cię surfować!- postanowiła Maia.
-Nie, lepiej nie- zaśmiała się.
-Oj, będzie dobrze! Chodź!-pociągnęła ją.
***
-Ross ostatnio dziwnie się zachowuje. Nie chciał iść z nami na pizzę, buntuje się- zwierzał się Riker.
-Może się czymś przejmuje?-spytała Vanessa.
-Ale tak jest od kiedy Laura wyjechała-zauważył blondyn.
-Wykluczam opcję, że za nią tęskni.
-Może coś się stało?
-Nie wiem...
________________________________________________________________
Hello :D Zebrałam się i chyba wracam do pisania tego :D Może uda mi się jakoś skończyć jeszcze w tym roku. Taką mam nadzieję. Nie mogłam się powstrzymać przed dodaniem Maiki :) Laia jako friendship goal? Przekonacie się sami :*
piątek, 27 maja 2016
Rozdział 13
Laura: No jaka jestem?
Ross: WKURWIAJĄCA ^^
różowa księżniczka: Ej, bez takich proszę!
Justin: Ross- wybrnie z każdej sytuacji XD
Laura: Rossie, muszę ci coś powiedzieć...
Ross: ?
Laura: Bo...
Laura: No bo twoje oczy są...
Ross: Wysłów się dziewczyno! :D
Laura: Są takie piękne
Vanessa: Lau, masz gorączkę?
Riker: Uzasadnij swój wybór Lauro :)
Laura: Bo są koloru gówna, tak jak Ross :*
Alice: Wiecie co? Cisnę za was bekę tylko :DDD
Ross: To super, a z tobą policzę się jak ruszysz dupę i przyjedziesz z tej Australii Marano.
Justin: Tylko weź mi przywieź jednorożca :*
Laura: Okej, a tak poza tym Lynch, to cię nie pocieszę. Nie wybieram się do waszej durnej budy.
Ross: Odszczekaj to! Teraz!
Laura: Chciałbyś :* A teraz żegnam, bo idę na plażę z Nate'm. Sorry not sorry. Adios mi amigos i idioto Lynch :*
***
Tak naprawdę to nie poszła na żadną plażę. Chciała tylko pokazać "jak świetnie się bez nich bawi". Brakowało jej Sky. Mogłaby chodzić wszędzie, ale z nią! Parę razy otrzymywała połączenie od Rydel, które ignorowała. Nie była w zbyt dobrym humorze leżąc na leżaku postawionym przez nią na balkonie. Usłyszała głos ojca krzyczącego, żeby zeszła na dół.
-Laura, musimy porozmawiać-rzekła jej matka siedząca przy stole w kuchni, a ojciec oparł się o framugę drzwi.
-Kochanie, mów co się dzieje-przemówił pan Marano.
-Nigdy nie opuszczałaś USA z byle jakiego powodu, coś się stało? Vanessa nawaliła?
-Nie, nie-próbowała się uśmiechnąć.
-To o co chodzi?- starsza kobieta uniosła brew patrząc na córkę.
-Chciałam odpocząć od szkoły. To dlatego, że w moim życiu wydarzyło się coś, czego nie chcę wspominać, więc o to nie pytajcie- powiedziała i wróciła do pokoju nawet nie czekając na odpowiedź. Miała wszystko gdzieś.
***
-Ross, podjąłeś jakąś decyzję w sprawie panny Marano?-spytał dyrektor. Właśnie rozmawiał z nastolatkiem w swoim gabinecie.
-Radziłem sobie bez asystentki, to i teraz poradzę!-stwierdził.
-Chcesz ją wyeliminować nawet po powrocie?- dopytywał Smith. Przewodniczący się zawahał.
***
-Mam pewien plan...-powiedziała Sharpey do Rebecy.
__________________________________________________________________________________
Powinniście mnie zrzucić z klifu, udusić a potem poćwiartkować. Jestem okropna. 2 MIESIĄCE BEZ ROZDZIAŁU. A powody to:
*szkoła (czyt. więzienie)
*nowy projekt (o którym wam na razie nie powiem, oj nie :D )
P.S. Sorry, że taki krótki ten rozdział :/
Ross: WKURWIAJĄCA ^^
różowa księżniczka: Ej, bez takich proszę!
Justin: Ross- wybrnie z każdej sytuacji XD
Laura: Rossie, muszę ci coś powiedzieć...
Ross: ?
Laura: Bo...
Laura: No bo twoje oczy są...
Ross: Wysłów się dziewczyno! :D
Laura: Są takie piękne
Vanessa: Lau, masz gorączkę?
Riker: Uzasadnij swój wybór Lauro :)
Laura: Bo są koloru gówna, tak jak Ross :*
Alice: Wiecie co? Cisnę za was bekę tylko :DDD
Ross: To super, a z tobą policzę się jak ruszysz dupę i przyjedziesz z tej Australii Marano.
Justin: Tylko weź mi przywieź jednorożca :*
Laura: Okej, a tak poza tym Lynch, to cię nie pocieszę. Nie wybieram się do waszej durnej budy.
Ross: Odszczekaj to! Teraz!
Laura: Chciałbyś :* A teraz żegnam, bo idę na plażę z Nate'm. Sorry not sorry. Adios mi amigos i idioto Lynch :*
***
Tak naprawdę to nie poszła na żadną plażę. Chciała tylko pokazać "jak świetnie się bez nich bawi". Brakowało jej Sky. Mogłaby chodzić wszędzie, ale z nią! Parę razy otrzymywała połączenie od Rydel, które ignorowała. Nie była w zbyt dobrym humorze leżąc na leżaku postawionym przez nią na balkonie. Usłyszała głos ojca krzyczącego, żeby zeszła na dół.
-Laura, musimy porozmawiać-rzekła jej matka siedząca przy stole w kuchni, a ojciec oparł się o framugę drzwi.
-Kochanie, mów co się dzieje-przemówił pan Marano.
-Nigdy nie opuszczałaś USA z byle jakiego powodu, coś się stało? Vanessa nawaliła?
-Nie, nie-próbowała się uśmiechnąć.
-To o co chodzi?- starsza kobieta uniosła brew patrząc na córkę.
-Chciałam odpocząć od szkoły. To dlatego, że w moim życiu wydarzyło się coś, czego nie chcę wspominać, więc o to nie pytajcie- powiedziała i wróciła do pokoju nawet nie czekając na odpowiedź. Miała wszystko gdzieś.
***
-Ross, podjąłeś jakąś decyzję w sprawie panny Marano?-spytał dyrektor. Właśnie rozmawiał z nastolatkiem w swoim gabinecie.
-Radziłem sobie bez asystentki, to i teraz poradzę!-stwierdził.
-Chcesz ją wyeliminować nawet po powrocie?- dopytywał Smith. Przewodniczący się zawahał.
***
-Mam pewien plan...-powiedziała Sharpey do Rebecy.
__________________________________________________________________________________
Powinniście mnie zrzucić z klifu, udusić a potem poćwiartkować. Jestem okropna. 2 MIESIĄCE BEZ ROZDZIAŁU. A powody to:
*szkoła (czyt. więzienie)
*nowy projekt (o którym wam na razie nie powiem, oj nie :D )
P.S. Sorry, że taki krótki ten rozdział :/
wtorek, 5 kwietnia 2016
Rozdział 12
-Że niby co? Ja mam tu siedzieć i planować bale, a ta hasa z kangurkami?!!!-krzyczał. Właśnie dowiedział się, że jego asystentka pojechała do Australii.
-Ross, posłuchaj. To była jej decyzja- powiedziała Scarlett.
-Jej pojebany łeb kazał jej w środku roku szkolnego jechać do Sydney?! To jest normalne według ciebie?- uczuciowo gestykulował Ross.
-No nie, ale...- Rydel odebrało mowę. Jej brat był w objęciach furii.
-Ale co? Co Rydel?- pytał desperacko szukając odpowiedzi- Nawet ty stoisz po jej stronie? Nie przymilajcie się tak, bo ona ma was w dupie- spojrzał na Rylanda.
-A skąd ty to możesz wiedzieć?- odparł młodszy niespodziewanie przybliżając się z pięścią.
-Nic o niej nie wiesz- splunęła Sky. Nie chciała tego, ale musiała bronić Laurę.
-Wiem może więcej niż wy wszyscy- odgryzł się. W głębi serca przyznał im rację. Prawie nic nie wie.
-Gdybyś wiedział na pewno teraz nie pojechałaby nigdzie- zarzuciła Vanessa.
-Van, spokojnie- Riker położył ramiona na jej barkach. Jedyny trzeźwo myślał i nie chciał żadnych kłótni.
-Ross, a może ty wiesz więcej- zaczęła Alice uroczym głosikiem. Była z nimi tylko dlatego, że chciała mieć pomysł na artykuł, a nie dla Laury czy blondyna.
-Ally, on?- wskazał Riker. Chciał obronić przewodniczącego.
-Mów dalej i go nie słuchaj- szepnęła Rydel.
-Coś mi się wydaje, że maczałeś palce w tym wyjeździe Laury... Może coś między wami zaszło?- pytała patrząc prosto w oczy. Była bezlitosna i zimna. To nie była ta słodka dziewczyna, którą pokochał Zac. Na pewno nie teraz.
-Ja?- wskazał na swoją twarz- Eeee... Niby ja?- jąkał się. Każdy dobrze wiedział, że Ross nie umie kłamać. Tym bardziej pod presją.
-Tak, ty- rzekła ze stoickim spokojem. Przekonujący głos także był wyczuwalny.
-Niee- jęczał. Wszyscy już widzieli, że kłamie.
-Powiesz mi o co chodzi?- spytała błagalnie Rydel.
***
Siedziała w samochodzie... Nic ją nie obchodziło. Liczyła się tylko muzyka i nowe życie. Bez stresu- tak pamiętała Sydney. Zero monotonii, możliwość normalnego życia. A może zacznie tam od nowa? Wrócić do LA nie chce. Na pewno do tej samej szkoły. Co zrobić dalej? Jak sprawić by wszystko miało sens. Poczuła wibrację telefonu, więc pewnie dostała smsa. Sprawdziła to.
Nieznany: Wróć dla mnie~~Ross :*
***
-Brown, odwal się- powiedziała szybko.
-Nie, nie odwalę się- rzekł próbując ją wystraszyć.
-Wiesz, że mnie tylko ranisz obecnością.
-Przestań wspominać to, co było kiedyś...
-Jak? Tego co mi zrobiłeś nie da się zapomnieć.
-Proszę... Zacznijmy wszystko od nowa- zachęcał padając na kolana. Ona nie reagowała.
-Zmieniłeś się, a ja pokochałam starego Justina- odeszła.
***
-Ross, posłuchaj. To była jej decyzja- powiedziała Scarlett.
-Jej pojebany łeb kazał jej w środku roku szkolnego jechać do Sydney?! To jest normalne według ciebie?- uczuciowo gestykulował Ross.
-No nie, ale...- Rydel odebrało mowę. Jej brat był w objęciach furii.
-Ale co? Co Rydel?- pytał desperacko szukając odpowiedzi- Nawet ty stoisz po jej stronie? Nie przymilajcie się tak, bo ona ma was w dupie- spojrzał na Rylanda.
-A skąd ty to możesz wiedzieć?- odparł młodszy niespodziewanie przybliżając się z pięścią.
-Nic o niej nie wiesz- splunęła Sky. Nie chciała tego, ale musiała bronić Laurę.
-Wiem może więcej niż wy wszyscy- odgryzł się. W głębi serca przyznał im rację. Prawie nic nie wie.
-Gdybyś wiedział na pewno teraz nie pojechałaby nigdzie- zarzuciła Vanessa.
-Van, spokojnie- Riker położył ramiona na jej barkach. Jedyny trzeźwo myślał i nie chciał żadnych kłótni.
-Ross, a może ty wiesz więcej- zaczęła Alice uroczym głosikiem. Była z nimi tylko dlatego, że chciała mieć pomysł na artykuł, a nie dla Laury czy blondyna.
-Ally, on?- wskazał Riker. Chciał obronić przewodniczącego.
-Mów dalej i go nie słuchaj- szepnęła Rydel.
-Coś mi się wydaje, że maczałeś palce w tym wyjeździe Laury... Może coś między wami zaszło?- pytała patrząc prosto w oczy. Była bezlitosna i zimna. To nie była ta słodka dziewczyna, którą pokochał Zac. Na pewno nie teraz.
-Ja?- wskazał na swoją twarz- Eeee... Niby ja?- jąkał się. Każdy dobrze wiedział, że Ross nie umie kłamać. Tym bardziej pod presją.
-Tak, ty- rzekła ze stoickim spokojem. Przekonujący głos także był wyczuwalny.
-Niee- jęczał. Wszyscy już widzieli, że kłamie.
-Powiesz mi o co chodzi?- spytała błagalnie Rydel.
***
Siedziała w samochodzie... Nic ją nie obchodziło. Liczyła się tylko muzyka i nowe życie. Bez stresu- tak pamiętała Sydney. Zero monotonii, możliwość normalnego życia. A może zacznie tam od nowa? Wrócić do LA nie chce. Na pewno do tej samej szkoły. Co zrobić dalej? Jak sprawić by wszystko miało sens. Poczuła wibrację telefonu, więc pewnie dostała smsa. Sprawdziła to.
Nieznany: Wróć dla mnie~~Ross :*
***
-Brown, odwal się- powiedziała szybko.
-Nie, nie odwalę się- rzekł próbując ją wystraszyć.
-Wiesz, że mnie tylko ranisz obecnością.
-Przestań wspominać to, co było kiedyś...
-Jak? Tego co mi zrobiłeś nie da się zapomnieć.
-Proszę... Zacznijmy wszystko od nowa- zachęcał padając na kolana. Ona nie reagowała.
-Zmieniłeś się, a ja pokochałam starego Justina- odeszła.
***
Riker nadał(a) nazwę konwersacji "Misja-pogodzić Rossa i Laurę".
Laura: Yyyy... Co to ma być kochani?
Alice: To co widzisz :D
Ross: Dołączę się do pytania Laury.
Vanessa: Jak nie chcecie pogodzić się sami, to będziecie to robić z naszą pomocą ;)
Ross opuścił(a) konwersację.
Riker: Rossy, Rossy... Ucieczka najprostsza :/
Riker doda(ła) do konwersacji Ross Lynch.
Ross: Ten pomysł mi się nie podoba.
Laura: Chociaż raz idiota z sensem gada!
Scarlett: Widzę, że nie pałacie do siebie przyjaźnią XD
Ryland: Hejka ziomeczki ;D Co taka napięta atmosfera? :')
Zac: Tak się składa, że Ross i Laura się kłócą XD Jak zawsze :'')
Justin: Co ja tu robię?
Max: Wierz mi ziom, też chce wiedzieć :)
Vanessa: Poczytajcie wyżej chłopaki :)
Niall: Okejka
Rydel ustawiła swój pseudonim jako "różowa księżniczka ♥"
Rydel: Mam super pseudo :D Zazdrościcie? :''')
Ben: Nawet nie wiesz jak XD
Louis: Ja też chce być czymś ciekawym :P
Rydel ustawiła pseudonim Louis jako "jednorożec *.*"
Rydel: Może być Lou?
Fabian: Super :'') Ja bym go raczej idiotą nazwał XD
Zac: Weź nie rań chłopaka :)
Ross: Może byście nas wielce godzili? XD
Riker: Mówisz-masz! Powiedzcie z Laurą sobie coś miłego. Ross zaczyna.
Ross: Lauro jesteś bardzo eee....
Laura: No jaka? XD
Riker: Mówisz-masz! Powiedzcie z Laurą sobie coś miłego. Ross zaczyna.
Ross: Lauro jesteś bardzo eee....
Laura: No jaka? XD
____________________________________________________________________
Witam państwa! Lodo ruszyła dupę i coś napisała XD Postanowiłam wprowadzić wiadomości, niezbyt często spotykane na bloggerze :) Co sądzicie?
Witam państwa! Lodo ruszyła dupę i coś napisała XD Postanowiłam wprowadzić wiadomości, niezbyt często spotykane na bloggerze :) Co sądzicie?
poniedziałek, 21 marca 2016
Rozdział 11
-Kuźna, co ty wyprawiasz?!!!- do pokoju Laury wkroczyła Vanessa.
-To co widzisz- stwierdziła spokojnie młodsza.
-Widzę, że ci odbija. Gdzie ty się pakujesz?!!!- krzyczała, kiedy brunetka wrzucała kolejne ubrania do walizki.
-Do rodziców. Dawno nie byłam w Australii- wyjaśniła spokojnie.
-Co się stało? Wiesz, że możesz mi powiedzieć-złapała ją za rękę.
-Im mniej wiesz, tym lepiej- powiedziała oschle.
-Jak nie ja, to może Sky coś zaradzi?
-Zawieziesz mnie na lotnisko?-zignorowała jej wcześniejsze słowa.
-Jeśli powiesz o co chodzi-upierała się Van.
-Zawieź mnie na lotnisko- nalegała.
-Mów o co chodzi!
-To zadzwonię po taksówkę- stwierdziła.
-Dzwoń- Vanessa nie zamierzała już dyskutować- powiem mamie, żeby cię odebrała w Sydney.
***
-Alice, co znowu wymyśliłaś?- Zac zauważył w jej oczach ten błysk. Ten błysk, który informował o jakimś szatańskim pomyśle na nowy artykuł.
-Wywiad z Rossem Lynchem i Laurą Marano. Brzmi świetnie, prawda?- uśmiechnęła się.
-Już widzę jak oni się pozabijają- zaśmiał się.
-Ale Raura to ostatnio szkolny news!- przekonywała dalej.
-To może jeszcze im zainstaluj kamery w biurze- rzekł sarkastycznie.
-A wiesz, że zrobiłam to tydzień temu?
-Dziewczyno, zwariowałaś?!!!- złapał się za głowę- To naruszanie prywatności.
-Ale jeszcze nie przeglądałam nagrań-próbowała się usprawiedliwić.
-Nie ma żadnego "ale"! Zdajesz sobie sprawę, co chciałaś zrobić?!
-Ja... Ja... Ja nie myślałam, że to aż tak wielkie przestępstwo. A poza tym tak właśnie robią profesjonalni dziennikarze- tłumaczyła się płacząc.
-Al, zrozum, że ty nie jesteś jeszcze profesjonalną dziennikarką- pochylił się nad nią.
-No wiem...
-Ross jest chory, więc coś wymyślę i zdejmiemy tą kamerę. Pytanie tylko, gdzie jest Laura- zaśmiał się.
-Pójdę zapytać Sky czy jest- zaproponowała blondynka.
-To czekam- uśmiechnął się.
***
Siedział i rozmyślał. Przejął się ostatnimi zdarzeniami, aż się rozchorował. Chwycił skrzypce, na których rzadko grał, ale zdecydował się dziś to zrobić. Wstał, chwycił instrument i po kilku chwilach do jego uszu napływał uspokajający dźwięk. Chciał przestać myśleć o szkole i wymysłach jego rodzeństwa jako zastępców. Zajmował się tym Zac, ale Rydel czasem lubiła włożyć w takie rzeczy swe trzy grosze. Taka po prostu była. Rodzinna i pomocna niczym Stormie.
_________________________________________________________________________
Witam państwa! Coraz krótsze te rozdziały :/ Cierpię na brak weny i to pewnie dlatego. Nie mogłam nic z siebie wykrzesać. Ogółem jestem sobie od wczoraj chora i miałam niezłą gorączkę, ale już jest lepiej :D Będę miała wreszcie chwile i Biedronkę nadgonie XD To ja spadam oglądać, a potem poczytam komy ♥
-To co widzisz- stwierdziła spokojnie młodsza.
-Widzę, że ci odbija. Gdzie ty się pakujesz?!!!- krzyczała, kiedy brunetka wrzucała kolejne ubrania do walizki.
-Do rodziców. Dawno nie byłam w Australii- wyjaśniła spokojnie.
-Co się stało? Wiesz, że możesz mi powiedzieć-złapała ją za rękę.
-Im mniej wiesz, tym lepiej- powiedziała oschle.
-Jak nie ja, to może Sky coś zaradzi?
-Zawieziesz mnie na lotnisko?-zignorowała jej wcześniejsze słowa.
-Jeśli powiesz o co chodzi-upierała się Van.
-Zawieź mnie na lotnisko- nalegała.
-Mów o co chodzi!
-To zadzwonię po taksówkę- stwierdziła.
-Dzwoń- Vanessa nie zamierzała już dyskutować- powiem mamie, żeby cię odebrała w Sydney.
***
-Alice, co znowu wymyśliłaś?- Zac zauważył w jej oczach ten błysk. Ten błysk, który informował o jakimś szatańskim pomyśle na nowy artykuł.
-Wywiad z Rossem Lynchem i Laurą Marano. Brzmi świetnie, prawda?- uśmiechnęła się.
-Już widzę jak oni się pozabijają- zaśmiał się.
-Ale Raura to ostatnio szkolny news!- przekonywała dalej.
-To może jeszcze im zainstaluj kamery w biurze- rzekł sarkastycznie.
-A wiesz, że zrobiłam to tydzień temu?
-Dziewczyno, zwariowałaś?!!!- złapał się za głowę- To naruszanie prywatności.
-Ale jeszcze nie przeglądałam nagrań-próbowała się usprawiedliwić.
-Nie ma żadnego "ale"! Zdajesz sobie sprawę, co chciałaś zrobić?!
-Ja... Ja... Ja nie myślałam, że to aż tak wielkie przestępstwo. A poza tym tak właśnie robią profesjonalni dziennikarze- tłumaczyła się płacząc.
-Al, zrozum, że ty nie jesteś jeszcze profesjonalną dziennikarką- pochylił się nad nią.
-No wiem...
-Ross jest chory, więc coś wymyślę i zdejmiemy tą kamerę. Pytanie tylko, gdzie jest Laura- zaśmiał się.
-Pójdę zapytać Sky czy jest- zaproponowała blondynka.
-To czekam- uśmiechnął się.
***
Siedział i rozmyślał. Przejął się ostatnimi zdarzeniami, aż się rozchorował. Chwycił skrzypce, na których rzadko grał, ale zdecydował się dziś to zrobić. Wstał, chwycił instrument i po kilku chwilach do jego uszu napływał uspokajający dźwięk. Chciał przestać myśleć o szkole i wymysłach jego rodzeństwa jako zastępców. Zajmował się tym Zac, ale Rydel czasem lubiła włożyć w takie rzeczy swe trzy grosze. Taka po prostu była. Rodzinna i pomocna niczym Stormie.
_________________________________________________________________________
Witam państwa! Coraz krótsze te rozdziały :/ Cierpię na brak weny i to pewnie dlatego. Nie mogłam nic z siebie wykrzesać. Ogółem jestem sobie od wczoraj chora i miałam niezłą gorączkę, ale już jest lepiej :D Będę miała wreszcie chwile i Biedronkę nadgonie XD To ja spadam oglądać, a potem poczytam komy ♥
sobota, 12 marca 2016
Rozdział 10
PRZEŁOMOWY ROZDZIAŁ DRODZY PAŃSTWO :*
Miała nad zwyczajnie dobry humor. Wczoraj wreszcie miała okazję osobiście wykurzyć tych intruzów ze swojego terenu. Jak się okazało liderem gangu był ciemnowłosy nastolatek, o imieniu Jack, ale Lau i tak nazywała go obraźliwie "Gliną". Mówił brunetce, że jako dziewczyna nie może jeździć na motocyklu i dowodzić grupą. Już kilka dni temu naprawiła motor, a aktualnie siedziała w gabinecie w towarzystwie Lyncha. Sprawdzał dokumenty. Laura kserowała jakieś kartki. Podeszła do biurka i odkładając je uśmiechnęła się. Nie wiedziała nawet czemu. W tej samej chwili głowa blondyna została uniesiona znad papierów. Również się uśmiechnął.***
Minęło sporo czasu. Relacja Rossa i Laury wyglądała praktycznie tak samo.Raz było lepiej, a czasem wręcz przeciwnie. Plan pogodzenia dwójki nie wyszedł ze względu na Laurę, która stwierdziła, że nie wytrzymuje z Lynchem kilku godzin, a co dopiero tydzień. Bal zgodnie przełożono na zimę. Każdy twierdził, że będzie więcej czasu na organizację. Zająć się nią podjęły się poukładana Vanessa, sprytna Alice oraz bezkonkurencyjna Rydel! Scarlett miała za zadanie rozpowszechnić wiadomość o imprezie i zmobilizować motocyklistów do pracy. Bez pomocy zabieganej Laury było to trudne zadanie. Znowu gang- znowu Brown~była to jej jedyna myśl. Dostała niby jakąś Hope do pomocy, ale w większości wyręczał ją właśnie Ryland Lynch, a nie ta "asystentka". Czasem wychodziła gdzieś z Shawnem Mendesem, ale nie wiązała z tym większych nadziei.Był dla niej tylko przyjacielem i nawet nie myślała o czymś więcej. Zraziła się do związków. W sumie to ON ją do nich zraził. Starała się doskonale to maskować, ale kilka osób znało ją z tej "słabej" strony.
***
Za to życie towarzyskie Rydel kwitło jak nigdy. Zaczęła imprezować w towarzystwie Ellingtona, co martwiło jej rodzeństwo. Czyżby ten chłopak miał na nią zły wpływ?
-Znowu źle policzyła- westchnął podirytowany Ross.
-Co mówiłeś?- spytała Marano.
-Nic ciekawego- nadal był zdenerwowany.
-A to nie mów- odpowiedziała obojętnie.
-Pójdziesz do Sharpey?
-Nie, sam sobie idź! Uważasz, że jesteś tu bogiem, a ja tylko cię wyręczam?! Gdybyś nie był taką świnią, może zdołałabym cię jakoś zaakceptować albo polubić, ale sam się o to prosisz!- wyuchła brunetka.
-Ja świnią?!!! Ja próbowałem do ciebie wyciągnąć rękę i się pogodzić, a ty co zrobiłaś?!
-Gdyby nie twój chory samorząd nawet nie przeszłoby ci to przez myśl- splunęła.
-Może i jest chory, ale mam jakiś start w przyszłość. A ty? Co dokonasz przez jeżdżenie motorkiem?!
-Nie motorkiem, tylko motocyklem!
-To jedno i to samo! Nawet nie umiesz się dogadać z człowiekiem!
-Tobie za to wychodzi to wspaniale- jej wypowiedź przepełniał sarkazm.
-Dziewczyno, weź się za siebie!
-Mówisz o mnie, a pomyśl o sobie. Co da ci ten twój samorząd za pięć lat? Kiedyś skończysz tę budę, pogódź się z tym Ross! A co z samorządu? Gówno!
-Osobiście odwołam swoją decyzję u Smitha- miał na myśli ją jako sekretarkę.
-Nie musisz mnie zwalniać! Sama to zrobię!
-Zaczekaj!- krzyknął. Był w tej chwili wulkanem emocji. Złapał ją za ręce i przyciągnął do siebie.
-Em... Lynch?- spojrzała w jego oczy. Nienawidziła ich, ale czasem czuła, że mogłaby się do nich przekonać.
-Cicho- szepnął i niespodziewanie ją pocałował. Zszokowana Laura tylko się wyrwała i go spoliczkowała.
-Bydlak- krzyknęła trzaskając drzwiami. Ross został sam. Wiedział, że chodzenie za nią nic nie da. Nie była typem dziewczyny, za która się pobiegło i od razu wszystko stawało się lepsze. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Musiał obrać inną taktykę. Ale nie wiedział jaką...
***
-La... Lau... Laura....- westchnęła Vanessa widząc siostrę wchodzącą do domu. Przemknęła niczym błyskawica nie słuchając nikogo. Nie obchodziło ją nic. Chciała tylko znaleźć się na imprezie i zapomnieć o wszystkich smutkach. Płacząc sięgnęła po najwyższe szpilki jakie posiadała. Były to czarne buty ozdobione ćwiekami, które uwielbiała. Ubrała sukienkę tego samego koloru i udała się do łazienki. Tam chwyciła za lokówkę, a potem zabrała się za makijaż. Łzy minęły, a zamiast nich pojawił się uśmiech. Podobała się sobie. Wyszła zarzucając na siebie kurtkę przy okazji nucąc "Made in the USA" Demi Lovato.
_____________________________________________________________________________
Witam państwa! Dzisiaj tak jakoś krócej, ale (jak pisałam) przełomowy :) Mamy tego kissa jakimś cudem. TAKŻE KAŻDY KTO SIĘ CIESZY KOMENTUJE!
LBA
Każdy pewnie wie czym LBA jest, więc nie będę przypominać :) Pierwszy raz w życiu zostałam do niego nominowana, za co bardzo dziękuję Zawsze Uśmiechniętej. Przy okazji wbijać na "Ordinary Girl" <3 Także odpowiadamy!
1 Jak się dziś czujesz?
Nieźle ;) Co prawda trochę przytłoczona nauką, ale nie jest źle.
2 Ulubiona piosenka na dzisiejszy dzień?
Dziś jakoś cały czas słucham 3, więc pokażę wszystkie:
3 Możesz zamieszkać w innym miejscu, jakie to miejsce?
Hmm... Najchętniej mieszkałabym prawie wszędzie naraz, ale wybiorę Los Angeles. Ze względu na domek R5 XD i Hollywood :)
4 Ulubiony sport?
Mogłabym się nazwać wuefową pierdołą, ale umiem trochę grać w koszykówkę XD
5 Twój celebrity crush?
Jest ich setki tysięcy, ale wymienię kilku: Rossy, Riker, Shawn Mendes, Szymon Chodyniecki i wiele, wiele więcej.
6 Żelki czy czekolada?
Jak żyć? Ja nie wiem :/ Jeśli biała albo truskawkowa to czekolada, a normalnie żelki :)
7 Twój numer z dziennika?
To zabrzmi trochę psychicznie... Mam sobie piąteczkę jak R5 <3 I bardzo lubię ten numerek XD
8 Umiesz rysować?
Nie jestem jakimś mega artystą, ale wydaje mi się, że nieźle rysuje. Jest to jedna z moich pasji. Wstawię wam potem jakiś swój rysunek.
9 Jaki jest najlepszy serial na świecie?
Hmm.... Nie oglądam zbyt wielu seriali, ale mam kilka ulubionych. Dzięki jednemu poznałam swoich idoli i nigdy o tym nie zapomnę. Mowa tu o Lodovice Comello (z Violetty). Przez ten serial też zaczęłam zwracać większą uwagę na R5. Ostatnio natomiast wkręciłam się "Miraculum:Biedronka i Czarny Kot", przez Kota, który kojarzy mi się z Rossem. Miał być jeden serial, a ja się rozgadałam, jak zwykle XD
10 Masz najlepszego przyjaciela/przyjaciółkę?
Owszem, mam i bardzo się z tego powodu cieszę. Tyle się teraz słyszy o fałszywych znajomych, a my z Wiktorią jesteśmy prawie nierozłączne. Co chwilę kłócimy się o błahostki, ale po dwóch, trzech minutach godzimy <3
11. Czytasz mojego bloga?
Jak zapewne wiesz, tak :) Czytam ten o Laurze i Hemmingsie (sorka, jak źle napisane), Riker i Selena i Ordinary Girl. :)
Teraz czas na mnie i moje pytanka :)
1. Ostatnia piosenka, której słuchałaś?
2. Ulubiony disneyowski film?
3. Kraszowany przez ciebie bohater filmu?
4. Truskawki czy gruszki?
5. Wattpad czy blogger i dlaczego?
6. Kto jest twoim OTP?
7. O jakiej porze dnia piszesz?
8. Skąd czerpiesz wenę?
9. Najpierw czytasz książkę czy oglądasz film? Uzasadnij wybór.
10. Twoje ulubione autorki?
11. Jak nazywasz swoich czytelników?
A teraz nominowani:
1. Zawsze Uśmiechnięta
2. Alex Rover
3. Smile and dream
Dopiszę kogoś wkrótce :)
1 Jak się dziś czujesz?
Nieźle ;) Co prawda trochę przytłoczona nauką, ale nie jest źle.
2 Ulubiona piosenka na dzisiejszy dzień?
Dziś jakoś cały czas słucham 3, więc pokażę wszystkie:
3 Możesz zamieszkać w innym miejscu, jakie to miejsce?
Hmm... Najchętniej mieszkałabym prawie wszędzie naraz, ale wybiorę Los Angeles. Ze względu na domek R5 XD i Hollywood :)
4 Ulubiony sport?
Mogłabym się nazwać wuefową pierdołą, ale umiem trochę grać w koszykówkę XD
5 Twój celebrity crush?
Jest ich setki tysięcy, ale wymienię kilku: Rossy, Riker, Shawn Mendes, Szymon Chodyniecki i wiele, wiele więcej.
6 Żelki czy czekolada?
Jak żyć? Ja nie wiem :/ Jeśli biała albo truskawkowa to czekolada, a normalnie żelki :)
7 Twój numer z dziennika?
To zabrzmi trochę psychicznie... Mam sobie piąteczkę jak R5 <3 I bardzo lubię ten numerek XD
8 Umiesz rysować?
Nie jestem jakimś mega artystą, ale wydaje mi się, że nieźle rysuje. Jest to jedna z moich pasji. Wstawię wam potem jakiś swój rysunek.
9 Jaki jest najlepszy serial na świecie?
Hmm.... Nie oglądam zbyt wielu seriali, ale mam kilka ulubionych. Dzięki jednemu poznałam swoich idoli i nigdy o tym nie zapomnę. Mowa tu o Lodovice Comello (z Violetty). Przez ten serial też zaczęłam zwracać większą uwagę na R5. Ostatnio natomiast wkręciłam się "Miraculum:Biedronka i Czarny Kot", przez Kota, który kojarzy mi się z Rossem. Miał być jeden serial, a ja się rozgadałam, jak zwykle XD
10 Masz najlepszego przyjaciela/przyjaciółkę?
Owszem, mam i bardzo się z tego powodu cieszę. Tyle się teraz słyszy o fałszywych znajomych, a my z Wiktorią jesteśmy prawie nierozłączne. Co chwilę kłócimy się o błahostki, ale po dwóch, trzech minutach godzimy <3
11. Czytasz mojego bloga?
Jak zapewne wiesz, tak :) Czytam ten o Laurze i Hemmingsie (sorka, jak źle napisane), Riker i Selena i Ordinary Girl. :)
Teraz czas na mnie i moje pytanka :)
1. Ostatnia piosenka, której słuchałaś?
2. Ulubiony disneyowski film?
3. Kraszowany przez ciebie bohater filmu?
4. Truskawki czy gruszki?
5. Wattpad czy blogger i dlaczego?
6. Kto jest twoim OTP?
7. O jakiej porze dnia piszesz?
8. Skąd czerpiesz wenę?
9. Najpierw czytasz książkę czy oglądasz film? Uzasadnij wybór.
10. Twoje ulubione autorki?
11. Jak nazywasz swoich czytelników?
A teraz nominowani:
1. Zawsze Uśmiechnięta
2. Alex Rover
3. Smile and dream
Dopiszę kogoś wkrótce :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
